Przyszedł czas na ostateczny test naszej kadry narodowej i generalnie to, że staniemy naprzeciw Szwedów, z historycznego punktu widzenia nie jest dla nas ogólnie mówiąc informacja pozytywną.

Mały wyciąg z przeszłości. Właśnie minęło 17 lat od ostatniej potyczki oby dwu zespołów, co w futbolu jest praktycznie prehistorią. Spoglądając na listę gier mimo tej długiej przerwy widać jak na dłoni, że Szwedzi mają duże zaszłości w temacie odbierania nam różnego rodzaju szans na awans. Eliminacje Euro 2000, które generalnie w naszym wykonaniu nie były najgorsze, kończyły się spotkaniem na Rasunda Stadium, w momencie kiedy mieliśmy jeszcze szansę na występ w barażach. Koniec końców Szwedzi wyjaśnili nas spokojnie triumfując 2-0, kończąc również przygodę Janusza Wójcika jako selekcjonera. W kolejnych eliminacjach do czempionatu Europy w 2004 roku, los również skojarzył nas w grupie ze Skandynawami i dwukrotnie to przeciwnicy bez wysiłku ograli nas zachowujący czyste konto - 3:0 u siebie oraz 2:0 na Stadionie Śląskim.

Skoro mały research najnowszej historii mamy za sobą, spójrzmy na to co dzieje się obecnie. W składzie Szwedów próżno szukać grajków klasy Freddie Ljungberga, Henrika Larssona czy Kenneta Anderssona, tak więc pod tym względem sytuacja się mocna wyrównała. Największą nadzieją i chyba na ten moment najjaśniejszą postacią w ich kadrze jest młody napastnik Realu Sociedad Alexander Isak, który zalążki dużego talentu pokazywał już przed swoim wcześniejszym transferem do Borussi Dortmund. W spotkaniu z Hiszpanią to właśnie on był bardzo blisko strzelenia zwycięskiej bramki i należy zwrócić na jego skromną osobę dużą uwagę. Liderem drugiej linii jest Emil Forsberg, były król asyst niemieckiej Bundesligi, mający dość pewne miejsce w barwach RB Lipsk, natomiast w obronie dzieli i rządzi Victor Lindelof, który choć często jest dość krytycznie oceniany za występy w barwach Manchesteru United, to w kadrze zamienia się w potwora i nie raz ratował swój zespół z opresji.

Szwecja w żadnym z rozegranych do tej pory dwóch spotkań nie zachwyciła i na prawdę mamy okazję wykorzystać ich nieprzekonująca formę. Na pewno nie będzie łatwo strzelić im gola, z drugiej strony jeśli wyłączymy z gry Isaka powinniśmy mieć duże szanse na utrzymanie czystego konta. Całe przewidywania oczywiście nie będą miały żadnego znaczenia, jeśli Polacy nie będą gryźli trawy tak jak miało to miejsce w Sevilli w sobotę. Wiele w tym spotkaniu zależy od nas samych, tak więc zróbmy coś, co zazwyczaj nam się nie udaje i miejmy radość po występie w meczu o wszystko.