Już dziś polska reprezentacja narodowa siatkarzy zainauguruje oficjalnie sezon, rozpoczynając Ligę Narodów z gospodarzem „bańki”, czyli Włochami. Na samo wydarzenie wszyscy kibice volleya czekali z utęsknieniem. Większość fanów była również ciekawa, którzy zawodnicy zostaną odrzuceni, a którzy otrzymają bilet na Igrzyska.

Sportowa "4" nad typowaniem 12 do Tokio już się posunęła, kto nie zdążył obejrzeć, tego zapraszamy do odsłuchu naszego podcastu na Youtubie. Trzeba przyznać, że Vital Heynen, wybierając skład z pewnością miał nie lada bolączkę. Niemniej jednak lepsza jest klątwa urodzaju, aniżeli posucha, a polski team z pewnością zmaga się z tą pierwszą. Najlepszym potwierdzeniem moich słów niech będą mecze sparingowe z drużyną, z Belgii, podczas, których wystawiliśmy 4 różne drużyny, a poziom prawie w ogóle się nie różnił. Heynen jednak zdecydował się odrzucić kilku zawodników bardzo szybko.

Tak naprawdę z większością jego wyborów się zgadzam, ale jeden troszkę mnie zadziwił. O ile zdziwiły mnie powołania do szerokiej kadry Artura Szalpuka, czy też Dawida Konarskiego - chociaż ten drugi w sparingu zagrał właściwie bezbłędnie - o tyle zaskoczył mnie fakt braku powołania dla Bartka Kwolka. Przyzwoity sezon w zespole z Warszawy, okraszony brązowym medalem PlusLigi, plus spore zaufanie od reprezentacyjnego szkoleniowca w poprzednich sezonach. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że Kwolo będzie walczył o bilet do Tokio wraz z Olkiem Śliwką i Bartoszem Bednorzem, gdyż jak dobrze wiemy Wilfredo Leon i Michał Kubiak do stolicy kraju Kwitnącej Wiśni polecieliby nawet pomimo urazów. Stało się jednak inaczej i do walki o ostatnie miejsce w składzie dołączył się Tomasz Fornal, który grał wyśmienicie podczas finałów PLS i mój osobisty MVP Ligi Mistrzów – Kamil Semeniuk. Wydaje się, że Vital na olimpiadę musi zabrać zawodnika przysposobionego defensywnie, co może wskazywać na to, że pewne miejsce na igrzyskach ma Aleksander Śliwka, a o ostatni wakat powalczy trójka Bednorz, Fornal, Semeniuk, gdzie największym faworytem zdaje się być ten pierwszy.

Równie sporym zaskoczeniem, lecz nieco mniejszym od braku Kwola w składzie, jest miejsce dla Damiana Wojtaszka zamiast Jakuba Popiwczaka. Popiwczak w tym sezonie zdobył mistrzostwo, pokazał się na dystansie całego sezonu z świetnej strony, podparł to statystykami, deptał Zatora po piętach, a w Rimini będzie miał szansę zaprezentować się popularny „Mały”. Powołanie to z pewnością ma pozasportowe aspekty, gdyż jak wiemy, Damian jest Sławkiem Peszko polskiej reprezentacji siatkarzy, a na tak długich wyjazdach atmosfera jest niezwykle ważna.

Osobiście wierzę, że Liga Narodów zakończy się dla nas sukcesem, a chłopacy, którzy nie otrzymali teraz powołania, będą mieli okazję wykazać się podczas mistrzostw Europy, a być może nawet powtórzyć sukces z 2009 roku.