... PSG zostały odegnane i tylko Roberta szkoda. Nasz rodak nie dość, że nie mógł pomóc swoim kolegom w dwumeczu z mistrzem Francji, to stracił też szansę na przejście do historii jako pierwszy polski obrońca tytułu Ligi Mistrzów.


Droga do tego oczywiście nadal byłaby daleka, ale teraz została ona zamknięta całkowicie. Zamknięta przez mistrzów Francji, którzy chyba zmyli właśnie z siebie łatkę rewanżowych nieudaczników. Bywało już w historii ich występów w LM, że w niewytłumaczalny sposób trwonili oni przewagę zdobytą w spotkaniu otwarcia danego dwumeczu i te wpadki zapamiętaliśmy im na dobre.


W nieco zamierzchłych już czasach, jakim na dziś jest z pewnością sezon 2013/2014, takie potknięcie przytrafiło się Paryżanom w rywalizacji z Chelsea Londyn, ale pal licho. Sezon 2018/2019 odznaczył się w historii PSG głównie katastrofalną porażką w domu z Manchesterem United 1 : 3, po wcześniejszej wiktorii na Old Trafford 2 : 0. Jeśli dodamy do tego wszystkiego wydarzenia z Camp Nou z roku 2017 i najsłynniejszą remontadę w historii piłki nożnej, a więc dobrze zapamiętany powrót Barcelony z wyniku 0 : 4, to okazuje się, że optymizm kibiców Bayernu przed wczorajszym rewanżem miał swoje głęboko zakorzenione podstawy. Jakimś cudem tym razem PSG wytrzymało napór Niemców, a samo przy nieco lepszej współpracy Neymara z Mbappe mogło zdobyć przynajmniej jednego gola. Nie udało się, ale awans stał się faktem i to trzeba docenić. Czy był on zasłużony czy nie, to już każdy oceni sam.


Ale, ale, nie tylko Paryż zmagał się z demonami przeszłości. Wielki Manchester City od momentu przejęcia sterów przez Pepa Guardiolę, nie dobrnął do dnia wczorajszego do fazy półfinałowej Champions League. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale City odpadali z drużynami typu Monaco czy Lyon, a więc niekoniecznie największymi hegemonami w europejskiej piłce. Po wczorajszym golu Jude'a Bellinghama można było mieć wrażenie, iż historia znów zatoczy koło i sensacja wisi w powietrzu, jednak z całym przekonaniem trzeba powiedzieć, że od tego momentu przyszli mistrzowie Anglii kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń i w sumie dość pewnie zdobyli niezbędne do awansu bramki.


Co najciekawsze obie wyżej wymienione ekipy skrzyżują ze sobą rękawice w rozgrywce półfinałowej i PSG wciąż może wykonać coś charakterystycznego dla siebie, a więc zawalić rewanż. Tego oczywiście im nie życzę, bo są oni moim faworytami to podniesienia w górę pucharu po meczu finałowym, ale pełnego zaufania do tej ekipy mieć nie można. Gwoli ścisłości Man City również zaznaczył swoją obecność w Lidze Mistrzów notując gigantyczne wpadki, ale wszystkie te zaszłości sprawiają, że dwumecz ten będzie chyba tym ciekawszym od pojedynku Chelsea z Realem Madryt. Ligue 1 czy Premier League ? Ewidentnego faworyta na horyzoncie nie widać, czekamy więc na emocje.