Sport bez kibiców traci swój wyjątkowy urok. Zawsze można obejrzeć transmisję meczu w telewizji lub mediach społecznościowych, ale takie rozwiązanie w żadnym wypadku nie oddaje tylu wspaniałych doznań i emocji jakich możemy doświadczyć, delektując się widowiskiem na żywo.

Całe szczęście, że sport nie został ponownie odcięty od świata tak, jak to miało miejsce w ubiegłym roku. Ani sportowcom, ani organizatorom, ani wszelkim działaczom nie jest potrzebny kolejny potężny cios w serce i duszę. Sytuacja jest jaka jest, ale na takie traktowanie nie zasłużyli najlepsi, bez których sport nie byłby tak piękną laurką w życiu zawodnika. Mam na myśli oczywiście kibiców, będących jedyną w swoim rodzaju ozdobą wszystkich wydarzeń sportowych. Przez kilka miesięcy miałem okazję uczestniczyć w siatkarskich rozgrywkach ligowych jako zawodnik i uwierzcie mi, że tęsknota za Wami jest po prostu nie do opisania. Kiedy jesteśmy przyzwyczajeni do gry przy znacznie zapełnionych trybunach, trudno pogodzić się z ciszą i dość ponurą atmosferą jaka panuje na tak wielu pustych metrach kwadratowych. Osoby związane z klubem, mogące być osobiście na takich spotkaniach, dwoją się i troją by wesprzeć swoich zawodników, ale pewnych sytuacji po prostu nie da się odwzorować. Muzyka puszczana przed meczem i podczas różnych przerw to jeden z niewielu pozytywnych akcentów rozgrywanego pojedynku. Oczywiście zawodnicy spoza boiska wspierają z całych sił swoich partnerów z zespołu, którzy w danym momencie oddają serducho na parkiecie, murawie bądź też innym podłożu, ale brak możliwości przeżywania wspólnych emocji z kibicami po prostu niszczy sport od środka. Niektórzy sportowcy uwielbiają ciszę i jest to dla nich wymarzona okazja na pokazanie się z jak najlepszej strony, ale powiedzmy sobie szczerze, dla większości sport bez kibiców to nie do końca sport. Z perspektywy zawodnika do wszystkiego można się przyzwyczaić, natomiast z punktu widzenia kibica wszystko staje się z czasem coraz bardziej uciążliwe. Sam uwielbiam zasiąść przed telewizorem i podziwiać najlepszych w akcji, ale smutno jest patrzeć na to, co dzieje się dookoła. Sztuczne dźwięki ufundowane przez realizatorów wydają się być dość ciekawą opcją zastępczą, ale podświadomość w naszym mózgu i tak robi swoje. Nie tak dawno zakończył się turniej wielkoszlemowy Australian Open. Z wielką przyjemnością oglądałem końcową fazę rozgrywek, kiedy to kibice ponownie otrzymali pozwolenie na zameldowanie się przy korcie. Nie było czuć, że ogląda się jakiś nic nie znaczący sparing, a wreszcie poważny mecz o niebotyczną stawkę. 

W niektórych krajach władze powoli zaczynają luzować obostrzenia względem wydarzeń sportowych, więc pozostaje mieć nadzieję, że u nas będzie podobnie i w niedalekiej przyszłości kibice znów będą mogli zapełniać stadiony oraz hale sportowe do ostatniego miejsca. Wszelkiego rodzaju przyśpiewki, skandowanie nazwiska ulubionego bądź też najlepszego zawodnika, przekraczające wszelkie granice okrzyki połączone z oklaskami po udanej akcji, hymn odśpiewany a capella - te wszystkie czynności sprawiają, że sport staje się czymś pięknym, co pozostaje na długie lata nie tylko w sercach kibiców, ale również sportowców. Bądźmy dobrej myśli. Jak już wpuszczą wszystkich na trybuny, to dopiero będzie się działo...