Nieważne czy jesteś kibicem Realu, Barcelony, Chelsea, Juventusu, czy jakiegokolwiek innego zespołu. Nieważne czy lubisz Liverpool, czy uważasz ten klub za największego przeciwnika. Chodzi o polski wieczór, ten z 25 maja 2005 roku. Chyba śmiało możemy powiedzieć, że był to jeden z najpiękniejszych momentów w historii polskiego sportu. Był to taki występ, dzięki któremu z pewnością wielu dzieciaków pokochało piłkę nożną i zapragnęło stanąć na linii między dwoma słupkami.

Słupecki sport ma się nieźle, choć niektóre sfery naprawdę kuleją. W kilku dyscyplinach kuleje system szkolenia młodzieży, kuleje również organizacja niektórych imprez sportowych, które powinny być traktowane jak święto. W niektórych kwestiach sporo do życzenia pozostawia także podejście lokalnych działaczy sportowych, osób władnych. Kolejnym mankamentem jest natłok zajęć w hali MOSiR, któremu poświęcimy teraz trochę czasu.