Nie najlepiej dla siatkarzy ze Słupcy zakończył się weekend w Międzyrzeczu. Nie najlepiej to dość delikatne określenie, gdyż SPS poniósł z Orłem dwie porażki. Stan rywalizacji w play-offach 2:0 dla zespołu z województwa lubuskiego.

Mistrzowie pierwszego seta, bo chyba tak możemy nazwać nasz zespół. Obydwa spotkania zaczęły się od prowadzenia przez słupecki team. Czego brak, że słupeccy siatkarze nie dowożą wyniku do końca? Składowych z pewnością jest wiele, a jedną z nich dość płytka ławka rezerwowych. W obydwu meczach zabrakło nam nieco siły rażenia na skrzydłach. Ciężko jednak szukać rozwiązania, gdyż na pozycji ataku na chwilę obecną nie posiadamy zmiennika, a na przyjęciu w ten weekend w pełni dyspozycji był tylko młodziutki Maciej Urbaniak. O ile osobiście wspieram tego zawodnika i wierzę w jego rozwój, o tyle uważam, iż mecze o tak dużą stawkę nie są idealnym czasem na wprowadzanie nowych zawodników. Na całe szczęście do SPS-u z wypożyczenia wrócił Marek Subocz, co sprawiło, że mogliśmy utrzymać porównywalny poziom na pozycji przyjęcia. Gdyby nie comeback Marka, na pozycji przyjmującego nie byłoby zmiennika, gdyż z niewielkimi urazami wciąż zmaga się naczelny skoczek zespołu Mikołaj Kurek. Jak widać skakanie nie jest takie fajne jak mogłoby się wydawać i czasem w kończynach dolnych mogą pojawić się pewne powikłania. Nie o tym jednak chciałbym dzisiaj napisać. W dalszej części artykułu postaram się wytypować słabości drużyny, które przyczyniły się do porażki, ale jako, że nadal wierzę w awans słupczan, postaram się też wskazać pozytywy. Z pewnością wartością dodaną w meczu nr. 1 był wspomniany wcześniej Marek Subocz. Widać, że sezon w zespole Energetycznych wpłynął korzystnie na jego postawę, a zdobyte przez niego 18 pkt. zdaje się to potwierdzać. Marek nie tylko nieźle przyjmował (68% przyjęcia pozytywnego oraz 45% perfekcyjnego), ale też dobrze atakował (17 pkt. w 29 próbach, co przełożyło się na 59% skuteczności). Jedynym mankamentem w tym meczu była duża liczba błędów w elemencie zagrywki. Kolejnym zawodnikiem, który zasłużył na pochwałę w meczu nr. 1 jest środkowy bloku Radosław Szczeciński. Występ na 70% w ataku (7/10) oraz 3 bloki to całkiem niezły wynik. Rzecz jasna również temu graczowi możemy wbić szpilę za zbyt dużo „errorów na zagrze”. Ciekawą sprawą jest dla mnie brak minut dla doświadczonego libero Damiana Marcjana. Kiedy oficjalna strona SPS-u poinformowała o przyjściu tego zawodnika do zespołu, byłem święcie przekonany, że to on będzie odpowiedzialny za zabezpieczanie tyłów. Sytuacja jest jednak inna, a grający Marcin Komar naprawdę daje radę. Dostał sporo szans dzięki rotacjom na pozycjach, które spowodowane były różnymi kontuzjami i trzeba przyznać, że świetnie to wykorzystuje, a 60% pozytywnego przyjęcia w pierwszym meczu tylko to potwierdza. Z pozytywów to by było na tyle. Martwić może słaba dyspozycja najbardziej doświadczonego zawodnika w zespole, czyli Adama Sobolewskiego. Co prawda widać, że gracz ten zaczyna odradzać się w polu serwisowym, jednak gra w ataku pozostawia wiele do życzenia. Tylko 8 punktów na 29 prób, co przełożyło się na 28% skuteczności w sobotnim spotkaniu. Na całe szczęście w niedzielę było dużo lepiej, a Adam zdobywając 20 punktów był najlepiej punktującym w zespole, przy 49 % skuteczności w ataku. Właśnie takiej lub lepszej dyspozycji będzie potrzebował słupecki zespół, aby podjąć rękawice z Orłem w meczach rozgrywanych na naszej hali. Brakuje również wsparcia ofensywnego ze strony Krystiana Rabiegi. Zawodnik ten w obu meczach osiągnął 38% skuteczności w ataku, a występy kończył z ujemnym ratio punktowym. Wiadomym jest, że Krystian wraca po kontuzji i z pewnością odczuwa jeszcze jej skutki. Jednak słupecki zespół nie ma niestety zbyt wiele czasu na rekonwalescencję i będzie potrzebował tego zawodnika w jak najlepszej dyspozycji. A to, że grać potrafi udowadniał kibicom wielokrotnie. Wymieniłem już prawie wszystkie nazwiska, pierwsze konkluzje pojawiają się na horyzoncie, ale nie wspomniałem jeszcze o Adamie Józefczaku. Nie wiem jakie są założenia trenera, ale osobiście uważam, że Adam nie jest pełni wykorzystywany. W pierwszym meczu otrzymał 5 piłek, w drugim natomiast 7. Zauważalna jest więc dysproporcja w wystawach na środek, gdyż Radek w pierwszym meczu zbijał piłkę 10 razy, a w drugim 14. W obu meczach dostał dwukrotnie więcej piłek. Ostatnim zawodnikiem, a zarazem najważniejszym, bo to on odpowiada za rozkład naszej gry jest Michał Torzewski. Pewne niedokładności się pojawiły, w szczególności na środku nie zawsze mógł się zgrać z Radkiem i Adamem. Uważam też, że w zagrywce są spore rezerwy. O tym, że popularny Torzak ma ciężką rękę wiedzą wszyscy słupeccy kibice. Wystarczyłoby trochę więcej regularności i wszyscy będą zadowoleni.

Podsumowując, mam nadzieję, że w rewanżu z lepszej strony zaprezentują się nasi skrzydłowi. Widziałem już sporo meczów każdego z nich i wiem, że wszyscy mają spore rezerwy. Trzeci pojedynek w serii będzie dla zawodników SPS-u sprawdzianem charakteru i woli walki. Mam nadzieję, że wbrew opiniom niektórych kibiców, chłopacy zostawią kawał serducha na parkiecie i przedłużą rywalizację, wygrywając 2 kolejne mecze w Słupcy. A potem już tylko spotkanie nr 5., w którym wszystko będzie możliwe. Dwa mecze u siebie wygrał również zespół Wilków Wilczyn. Myślę, że nie lada gratką dla kibiców ziemi konińskiej byłaby rywalizacja obu zespołów w turnieju półfinałowym o awans do 1 ligi.

 

MECZ NR. 1: Orzeł Międzyrzecz - SPS Konspol Słupca 3:1 (21:25, 25:21, 25:21, 25:19)

Skład: Subocz (18 pkt.), Sobolewski (15 pkt.), Szczeciński (10 pkt.), Rabiega (7 pkt.), Józefczak (4 pkt.), Lewicki (2 pkt.), Torzewski (2 pkt.), Kurek (1 pkt.), Komar (L), Kotecki, Marcjan (L), Monterial, Urbaniak, Wieczorek. 

 

MECZ NR. 2: Orzeł Międzyrzecz - SPS Konspol Słupca 3:1 (21:25, 25:23, 25:19, 25:19)

Skład: Sobolewski (20 pkt.), Subocz (15 pkt.), Szczeciński (15 pkt.), Rabiega (8 pkt.), Józefczak (6 pkt.), Kotecki (2 pkt.), Torzewski (2 pkt.), Komar (L), Kurek, Lewicki, Marcjan (L), Monterial, Urbaniak, Wieczorek.