Przerwa w rozgrywkach 2 ligi mężczyzn wywołana wycofaniem się z ligi zespołu Noteci Czarnków jako zagorzałemu kibicowi lokalnej siatkówki dała mi się we znaki, dlatego tym bardziej ucieszyłem się, że po niespełna miesięcznej przerwie będzie mi dane śledzić poczynania drużyny reprezentującej miasto, w którym się urodziłem.

Moje oczekiwania, co do poziomu widowiska nie były zbyt wygórowane, gdyż wiedziałem z kim SPS będzie się mierzył. Los tak chciał (a może PZPS), że ostatnim przeciwnikiem słupczan w rundzie zasadniczej był team okupujący dół tabeli. SMS z Polic to juniorzy, co zwiastowało łatwe 3 punkty do ligowej tabeli dla SPS – u. Z doświadczenia wiem, że rozgrywki młodzieżowe, a seniorskie to zupełnie inna para kaloszy, o czym Policzanie mieli okazję się przekonać. Mimo iż oglądanie owego meczu nie było miodem na me oczy, to serce się radowało. Szansę do zaprezentowania się na pełnym dystansie meczowym otrzymał słupecki junior Maciej Urbaniak. Moment o tyle podniosły, iż tak młodego zawodnika z naszego miasta, który zagrałby cały mecz na poziomie 2 ligi jeszcze nie mieliśmy. Oprócz Macieja kibice mieli szansę zobaczyć jeszcze dwójkę chłopaków z naszego miasta. Na placu gry pojawili się Michał Smuszkiewicz oraz Wojciech Monterial. O ile Wojtek miał już okazję występować na parkietach 2 ligi i to z pewnymi sukcesami(zagorzali kibice z pewnością pamiętają bloki Wojtka w meczu ze Stoczniowcem Gdańsk), o tyle dla Michała był to debiut. Widząc te wszystkie wydarzenia uśmiech sam pojawiał się na twarzy, a na jego szerokość wpłynął dobry występ naszego słupeckiego trio. Maciej grał pewnie, przyjmował mocne zagrywki rywali, a do tego był skuteczny w ataku. Kilka kołków wbitych po prostej pokazało, że ten zawodnik ma potencjał. Prawdą jest, że brakuje jeszcze troszkę siły i ataki po skosie czasami są po prostu atakami w środek, ale wierzę, iż trenowanie z bardziej doświadczonymi zawodnikami oraz owocna praca ze sztabem szkoleniowym wpłyną na rozwój tego zawodnika, a słupecki klub będzie miał sporo radości związanej z tym chłopakiem. Co do pozostałej dwójki, to mam pewien niedosyt. W mojej opinii był to mecz, w którym Wojciech mógł obsadzić pozycję środkowego na pełnym dystansie. Z pewnością wytrzymałby ciśnienie związane z meczem, a może nawet wpłynąłby na jakość widowiska i wbiłby kilka przysłowiowych „kołków”, co na rozgrzewce robił dość regularnie w tym dniu. Jeżeli chodzi o ostatniego, a zarazem najmłodszego słupeckiego adepta to uważam, że jego występ miał taki wymiar czasowy, jaki mieć powinien.  Przed Michałem jeszcze wiele lat gry i sporo czasu na rozwój. Jeżeli będzie ciężko pracował to realne są kolejne występy na drugoligowych parkietach. Popularny w słupeckim sportowym towarzystwie Smucha jest rozgrywającym, który mądrze prowadzi zespół, a jedynym czynnikiem ograniczającym rozwój jego kariery są warunki fizyczne. Niestety natura nie podarowała temu zawodnikowi wzrostu, dlatego też jeśli chce na poważnie myśleć o graniu na półprofesjonalnym poziomie (II liga) to z pewnością musi pracować nad skocznością, dzięki której braki w wysokości bloku nie będą u niego aż tak widoczne. Z drugiej strony Benjamin Toniutti też potworem w bloku nie jest, a zespół z Maceraty  w Lidze Mistrzów powstrzymał.


Mam namalowany pozytywny obraz w mojej głowie związany z tym meczem. Zawsze twierdziłem, że w młodzież warto inwestować. Słupeccy adepci podczas tego widowiska mnie nie zawiedli, a swoją postawą pokazali, że zasługują na kolejne szanse. Mam nadzieję, że zauważył to również zarząd i dołoży wszelkich starań, aby tworzyć struktury, które w przyszłości zwiększą ilość siatkarskiego narybku w naszym mieście. Do negatywów tego spotkania w mojej opinii należy wybór MVP zawodów, osoby decyzyjne wybrały Adama Sobolewskiego, czyli atakującego SPS – u. Rzecz jasna był on również mocnym filarem zespołu, a piłki zagrywane przez niego, które latały jak kamienie mogły zrobić wrażenie. Niemniej jednak w porównaniu z tak efektywnym występem jak ten Macieja i to jeszcze w debiucie… Jak dla mnie nagroda sama pchała mu się w ręce. Właściwie nawet koledzy z zespołu mianowali go jako MVP, co pokazywali wypychając go po odbiór owej nagrody. Poważniejszym problemem nie do końca związanym z tym meczem, ale niezwykle istotnym w kontekście fazy play - off jest nie najlepsze zdrowie jednego z liderów zespołu – Krystiana Rabiegi. Zawodnik, który przede wszystkim rozpoznawalny jest z agresywnej zagrywki oraz niezłej techniki użytkowej doznał niedawno kolejnego urazu stawu    skokowego. Co prawda wrócił już na parkiet, widać niestety jednak sporą różnicę w swobodzie ruchów, a przede wszystkim w skoczności i dynamice. Póki co na słupeckiego zawodnika grawitacja działa nieco bardziej niż dotychczas, a obraz ten był widoczny podczas rozgrzewki. Kostka z pewnością nie jest jeszcze w 100% mobilna, a uraz blokuje też głowę tego gracza. Osobiście mam nadzieję, że Krystian dojdzie do pełni swojej dyspozycji, do czasu fazy play - off, gdyż niemożność desygnowania go do gry może przyprawić trenera Jankowiaka o niemały ból głowy. Przeszkodą SPS – u na drodze do finału rozgrywek II ligi grupy pierwszej będzie zespół Orła Międzyrzecz, którego, stosując półśrodki zwyczajnie pokonać się nie da. Jak wiemy zarząd słupeckiego klubu ma plan B, którego z pewnością nie zawaha się użyć, jeżeli uzna to za konieczne. Warto byłoby jednak żeby Krystian wrócił do dyspozycji i pokazał swoją zawodniczą wartość w meczach przeciwko teamowi z Międzyrzecza. Wszyscy kibice z pewnością liczą na happy – end i walkę SPS – u o awans do I ligi.